poniedziałek, 27 lutego 2012

02. Zaginiona cioteczka Ula

Gdy Eliza się obudziła było już sporo po dziesiątej. Jej wzrok powędrował w kierunku wiszącego nad biurkiem wizerunkiem karego konia. Miną już tydzień odkąd tam wisiał, a dziewczyna dalej nie mogła się przyzwyczaić. Niechętnie wstała i poczłapała w stronę kuchni. Chwyciła coś do jedzenia i wróciła do pokoju. Włączyła  laptopa spoczywającego na biurku.
Po dwóch godzinach wyłączyła komputer i zeszła na dół. Wygrzebała z dużej drewnianej szafy walizkę. Weszła na górę i zaczęła się pakować. Jutro miała wyjechać do Zadupia Środkowego. Była to mała wioska w bliskiej okolicy. Znała ją lepiej niż własne miasto. Odkąd pamięta jeździła tam na wakacje.
Sporządziła listę rzeczy których jej jeszcze brakuje i postanowiła, że dokupi je teraz. Przeczesała swoje długie czarne włosy i wyszła z domu. Na dworze był niemiłosierny upał. Nastolatka niechętnie ruszyła w kierunku przystanku autobusowego. Nie lubiła korzystać z komunikacji miejskiej. Bus miał przyjechać za dziesięć minut, Eliza usiadła na ciasnej ławeczce i ze zniecierpliwieniem patrzyła na ruchliwą ulicę. Widziała też coś dziwnego w ludziach wszyscy omijali ją szerokim łukiem. Najbliżej jej znajdował się niski rudowłosy chłopak o piegowatej twarzy siedzący na drugim końcu ławki. Widać było po nim, że należy on do osób optymistycznych więc dziewczyna nie zaszczyciła go większą uwagą. Po chwili nadjechał jej autobus.
Po piętnastu minutach nastolatka znalazła się w galerii handlowej "Żuczek". Weszła do najbliższego sklepu z ubraniami i zaczęła szukać bluzek gdy nagle usłyszała znajome głosy. Szybko chwyciła kilka bluzek i schowała się w przymierzalni. Nie miała ochoty na spotkanie z nikim z klasy. Cały czas uważnie nasłuchiwała, w końcu głosy ustały i niepewnie wyjrzała z przymierzalni. Zobaczyła grupkę znajomych dziewczyn wychodzących ze sklepu. Ogarnęła ją nagła ulga i zaczęła dalej przeglądać ubrania.
Ze sklepu wyszła dopiero po godzinie. Obładowana torbami udała się jeszcze do kosmetycznego sklepu gdzie zakupiła jeszcze kilka drobiazgów i udała się znów na przystanek. Niestety miała takie szczęście, że gdy doszła pojazd właśnie ruszył. Ze zrezygnowaną miną usiadła. Następny autobus miał przyjechać za pół godziny. Zaczęła się zastanawiać czy nie szybciej znalazła by się w domu gdyby poszła na piechotę. Po dłuższym namyślaniu się wzięła torbę i ruszyła.
Miała rację, do domu doszła minutę przed autobusem. Wtargała torby na górę i zauważyła, że czegoś jej brakuje. W domu nie było cioteczki Uli która teraz powinna nakrywać do stołu i wołać ją by myła ręce. Eliza automatycznie chwyciła po telefon i wykonała próbę kontaktu - na próżno. Kilka razy jeszcze dzwoniła jednak dalej nikt nie odbierał. Bez namysłu wybiegła i pognała do domu ciotki. Zadzwoniła do drzwi, brak odpowiedzi. Dopiero za trzeci razem usłyszała kroki i zaspany głos zza drzwi:
-Kto się tak dobija?! - w tym momencie przerwał jej kolejny sygnał. - Już idę!
Słychać było przekręcenie się zamka i w drzwiach pojawiła się zaspana postać. Była to cioteczka Ula której mina była bardzo zdziwiona na widok tak jasnego dnia i przede wszystkim Elizy.
-Kochanie co ty tu robisz? - powiedziała cały czas zdziwiona.
-Ciociu jest już prawie czternasta... - nastolatka pierwszy raz poczuła, że jednak ta pulchna istota jest jej naprawdę bliska - Martwiłam się o ciebie...
-Już tak późno?! Eliza wejdź i poczekaj na mnie chwileczkę - podreptała szybciutko do jednego z pokoi i chwilę później wróciła w pełni gotowa do wyjścia.
Kiedy dziewczyna zamykała walizkę z kuchni dobiegł głos oznajmiający posiłek. Umyła ręce i zeszła na dół.
Po posiłku Eliza do wieczora siedziała przed komputerem...
-----------------------------------------------------------------------
Wreszcie zmusiłam mój umysł do napisania tego czegoś powyżej.
 Następny rozdział będzie pisany przez Nieznaną.
Komentujcie! Bo co mi po 105 wejściach jak komentarze są tylko 2 w czym jeden mój?!

4 komentarze:

  1. Fajne, ale za długo to pisałaś, jak na taką ilość tekstu xD

    22 linijka od dołu (tsa, liczyłam xD)- pół godziny oddzielnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak z grafiką tą samą prace można robić w godzinę, a można też robić przez tydzień z powodu braku weny...

      Błąd już poprawiam ;)

      Usuń
    2. Tsa, wiem, czepiam się xD
      Prawdę mówiąc, w grudniu miałam pisać opowiadanie, a jeszcze nawet jednej litery nie napisałam xD

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń